Sala operacyjna jest cicha. Monitory szumią cicho. Potem drzwi się otwierają.
Przemoc z użyciem broni to nie tylko statystyka. To jest mięso. To są kości. To krzyk matki rozbrzmiewający echem po korytarzach Centrum Medycyny Urazowej Uniwersytetu w Chicago, którego współzałożycielem w 2018 roku jest dr Selwyn Rogers Jr.
W południowej części Chicago od prawie trzydziestu lat nie ma ośrodka urazowego dla dorosłych. Od 1991 r. osoby ranne w wyniku postrzałów muszą znosić godzinne podróże ambulansami przez miasto, aby uzyskać pomoc medyczną. Wielu zginęło na tylnych siedzeniach tych samochodów. Rogers to widział. Walczył z tym. Teraz mówi światu, jak możemy to naprawić.
W swojej nowej książce Healing the Gun Violence Epidemic: Ending Violence, Rebuilding Communities and a Doctor’s Vision for Restoring Hope Rogers wykracza poza obwinianie. Analizuje pierwotne przyczyny problemu i proponuje rozwiązanie, które nie ma charakteru politycznego. Jest ludzki.
Dlaczego nadzieja przetrwa wśród krwi
Polityka stoi w miejscu. Ustawodawstwo znajduje się w impasie. Ale ludzie? Ludzie przeżyją.
Rogers przyznaje, że jest „patologicznie optymistyczny”. Dlaczego? Bo gdyby nie wierzył w odnowę, nie byłby w stanie zszyć ludzi na nowo.
Weźmy matkę, która straciła syna od kuli. Patrzy na Rogersa z rozpaczą. Ale potem mówi: „Muszę nadal żyć dla moich dzieci”. To nie jest rozpacz. To jest paliwo.
Albo młody człowiek, który nosił broń. Teraz? Spędza całe dnie, chroniąc innych przed krzywdą.
Nawet szeroko otwartymi oczami ze strachem na twarzy pięcioletniego chłopca pytającego: „Czy jesteś lekarzem?” staje się momentem połączenia. To właśnie te małe, trudne skrzyżowania losów utrzymują światło w ciemnościach systemu.
„Musimy ich po prostu poszukać” – mówi Rogers. Są wszędzie.
Przerwa w systemie
Aby zrozumieć, dlaczego przemoc z użyciem broni utrzymuje się, musimy zrozumieć, dlaczego system opieki zdrowotnej zawodzi.
Rogers szkolił się w Bostonie podczas epidemii kokainy w latach 90. Zauważył pewien wzór. Ofiary ran penetrujących – postrzałów i pchnięć – wyglądały jak on. Czarny. Amerykanie Ameryki Łacińskiej. Mężczyźni. To na niego bardzo wpłynęło. Chciał to naprawić.
Pojechał do Nashville. Uniwersytet Vanderbilta. Meharry College Medyczny. Szpital Powiatowy.
Widział dwóch pacjentów. Ta sama diagnoza. Ta sama kontuzja. Jeden został zwolniony. Drugi zmarł. Dlaczego? Dystans. Nierówność. Dwie mile różnicy między akademickim centrum medycznym a szpitalem lokalnym może oznaczać różnicę między życiem a śmiercią.
„Nie patrzymy na traumę całościowo” – mówi Rogers. “Jeśli masz zawał serca, leczymy blokadę. Leczymy cholesterol. Walczymy z paleniem. Przywracamy ci zdrowie.”
Ale co z kontuzją? Po prostu cię łatamy. Pozwolili ci wrócić do domu. Zakładamy, że czynniki ryzyka znikają w związku z opuszczeniem budynku szpitala. Nie znikają. Okolica nadal jest niebezpieczna. Konto bankowe jest nadal puste. Kontuzja jest jeszcze świeża.
Czas jest wrogiem
Czym właściwie zajmuje się ośrodek urazowy? To nie jest tylko karetka „zagraniczna”.
Izba przyjęć to miejsce, do którego trafiasz, gdy jesteś chory, nie masz pieniędzy lub nie masz dokąd pójść. Centrum urazowe to system.
To skoordynowany rój. Chirurdzy. Radiolodzy. Anestezjolodzy. Pracownicy socjalni. Każdy działa w tym samym czasie. Bo czas to nie tylko pieniądze. Czas jest ręką. Albo życie.
Weź tętnicę ramienną. W przypadku skaleczenia osoba wykrwawia się na śmierć w ciągu kilku minut. Nie masz godziny. Nie masz dwudziestu minut. Potrzebujesz centrum urazowego w tej chwili.
Jeśli nie było to w południowej części Chicago, strzały przecznicę dalej od Uniwersytetu Medycznego w Chicago mogły cię zabić.
Poznaj Damona Turnera. Osiemnaście lat. Aktywista. Walczył o kontrolę czynszów. W 2010 roku został ranny.
Zabrano go do szpitala Northwestern, oddalonego o około czterdzieści pięć minut drogi. Przybył martwy.
Jego matka powiedziała reporterom: „Gdyby w południowej części Chicago znajdował się ośrodek urazowy dla dorosłych, mój syn by żył”.
Dyskutuj o statystykach tak często, jak chcesz. Ale rana postrzałowa to proste równanie: kończy się krew. Ciało odmawia. Czas się zatrzymuje.
Hasło to przyjęła młodzieżowa grupa Damona „Fearless Leading by the Youth”. To proste. To pilne.
Teraz centrum traumatologiczne.
Ich życzenie spełniło się w 2018 roku. Ale wojna się nie skończyła.
Mit „problemu karnego”
Chicago ma złą reputację. Jest trzecim co do wielkości miastem. To zauważalne. Jest demokratyczny. I tak jest malowany jako przykład miejskiego rozkładu.
Rogers się z tym nie zgadza. To nie jest porażka kulturowa. To kryzys zdrowia publicznego.
Uważamy przemoc z użyciem broni za problem przestępczy. Zatrzymujemy objawy. Ale ignorujemy chorobę.
Patrząc przez pryzmat zdrowia publicznego, można zadać różne pytania. Szuka czynników ryzyka. Poszukuje czynników ochronnych. Przestaje pytać: „Kto to zrobił?” i zaczyna pytać: „Dlaczego tak się stało?”
W Bostonie Rogers pomógł uruchomić szpitalny program powrotu do zdrowia dla ofiar przemocy. Nazywa się to profilaktyką wtórną.
Wyobraź sobie to w ten sposób: przedawkujesz opiaty. Nalokson ratuje Ci życie. Ale to nie jest lekarstwo. To po prostu sposób na uniknięcie śmierci.
Profilaktyka wtórna to opieka kontrolna. To upewnienie się, że dana osoba nie umrze ponownie.
Godni posłańcy i sieć bezpieczeństwa
Kto to robi?
To nie tylko lekarze. To ludzie z doświadczeniem życiowym.
Rogers nazywa ich „godnymi ambasadorami”. Niektórzy z nich zostali ranni. Ktoś był w więzieniu. Pochodzą z tego samego obszaru. Mówią tym samym językiem. Mają zaufanie, którego nie da się kupić za biały fartuch.
Polecenia te działają jak tkanka łączna. Wypełniają lukę pomiędzy łóżkiem szpitalnym a rogiem ulicy.
Wiedzą o funduszu na rzecz ofiar przestępstw. Wiedzą, gdzie uzyskać świadczenia SNAP. Wiedzą, które organizacje zapewniają pomoc w wynajmie.
Jeśli jesteś pod ostrzałem, jesteś na krawędzi. Od wypłaty do wypłaty. Od końca miesiąca do końca miesiąca. Teraz nie pracujesz. Trzeba płacić czynsz.
Szpital za to nie płaci. Zespół ds. usuwania skutków przemocy zastanawia się jednak, kto to zrobi.
Organizacje takie jak Cure Violence i Institute for Nonviolence Chicago korzystają z tych samych posłańców, aby przerwać cykle zemsty. Rozmawiają z chłopakami z okolicy. Zapobiegają strzelaninie, zanim polecią kule.
„To dosłownie rozmowa” – mówi Rogers.
Przełamanie kręgu
Traktujemy to nieprawidłowo. Spędziliśmy lata więziąc rannych i rannych. Ale przede wszystkim nie zagoiliśmy rany, która spowodowała, że potrzebowali broni.
Profilaktyka pierwotna jest trudniejsza. Dzieje się to poza murami szpitala. To się dzieje w gospodarce. W szkołach. W przypadku braku nadziei.
Ale tutaj jest profilaktyka wtórna. To udowodnione. Ona pracuje.
Każdy szpital powinien w to zainwestować. Nie dlatego, że jest miło. Ponieważ ratuje życie.
Rogers widzi to codziennie. Facet, który wraca po raz trzeci. Ten, któremu w końcu uda się uzyskać pomoc. Ktoś, kto opuszcza szpital i nie wraca z kontuzją.
To jest wizja.
To nie jest idealne. To jest chaotyczne. To jest powolne. Ale to jest prawdziwe.
A jeśli przestaniemy postrzegać przemoc z użyciem broni jako wojnę, którą należy wygrać i zaczniemy postrzegać ją jako chorobę, którą należy leczyć, być może po prostu przetrwamy.


























