Tom Mix to coś więcej niż tylko nazwa na zakurzonej tabliczce. Był pierwszą na świecie gwiazdą kina akcji, na długo przed pojawieniem się tego określenia. Urodzony 6 stycznia 1880 roku w Meeks Run w Pensylwanii, Meeks stworzył legendę, która przerosła jego prawdziwe życie. Zginął w wypadku samochodowym niedaleko Florence w Arizonie 12 października 1940 roku. Jednak w czasach swojej świetności był nieosiągalny.
Zanim kamery zaczęły kręcić, Meeks żył tak, jakby odgrywał rolę. Nie był aktorem wykonującym rozkazy z rancza. Był kowbojem w Teksasie, Arizonie, Wyoming i Montanie. Służył w armii amerykańskiej podczas wojny hiszpańsko-amerykańskiej. Później brał udział w zdobyciu Pancho Villa podczas rewolucji meksykańskiej. Pracował nawet jako zastępca szeryfa w Oklahomie. Tak, był Strażnikiem Teksasu. Jego CV przypominało plakat rekrutacyjny z Dzikiego Zachodu.
W 1906 dołączył do przedstawienia na Dzikim Zachodzie. Trzy lata później przeniósł się do cyrku Sells-Floto. To przejście zmieniło wszystko. W 1910 zaczął grać w filmach. Jego rola? Bohater szorstkiego jeźdźca. Obrońca prawdy i sprawiedliwości.
Postać ta odbiła się szerokim echem wśród opinii publicznej. Mix pojawił się w ponad 200 filmach. Większość z nich to spodenki jedno- i dwubębnowe. Niektóre były pełnowymiarowe. Nie tylko w nich wystąpił. Często występował zarówno jako producent, jak i reżyser.
I porozmawiajmy o koniu. „Tony” stał się prawie tak sławny jak sam Mix. Widzowie przyszli nie tylko dla aktora. Przyszli po sztuczki. Jazda konna. Niebezpieczeństwa. Była to rozrywka na wysokim poziomie, na długo zanim ktokolwiek poznał znaczenie tego słowa.
Meeks miał bogactwa. Miał światową sławę. Potem rozległ się dźwięk.
Branża zmieniła się z dnia na dzień. Mix miał trudności z adaptacją. Po 1929 roku zagrał już tylko w kilku filmach. Era kina niemego dobiegła końca. Nowa era nie kochała go już tak bardzo.
Próbował zmienić kurs. W 1933 roku zorganizował cyrk i przedstawienie Tom Mix Wild West. Chciał przywrócić dawną magię. Chciał pozostać aktualny. Ale pieniądze wyschły. Kiedy siedem lat później zginął w wypadku samochodowym, jego stan w dużej mierze zniknął.
Człowiek, który przemknął wyobraźnię Ameryki, został sam na poboczu drogi. Tłum ruszył dalej. Technologia się zmieniła. A kowboj, który zdefiniował cały gatunek, nie mógł pozostać w kadrze.





















