Ona nie tylko odgrywa role. Ona nimi żyje.
Penelope Cruz nie jest obca dokonywanie bezpiecznych wyborów. Jej filmografia jest jak mapa odważnych decyzji z początku lat 90. Biała noc (1992) pokazała światu, że potrafi unieść na ramionach cały film, jeszcze zanim Hollywood poznało jej imię. Ta hiszpańska perełka zdobyła Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. To był jej przełom.
Potem przyszła kolej na Hollywood. Wszystkie piękne konie (2000) zabrały ją na dziki zachód. Vanilla Sky (2001) połączył ją z Tomem Cruisem w surrealistycznej, oszałamiającej historii miłosnej, która wciąż wydaje się wyprzedzać swoje czasy. Nie były to role epizodyczne. Były to główne, kluczowe obowiązki.
Ale prawdziwy punkt zwrotny? „Wróć” (2006). Almodóvar w najlepszej formie. Cruise zagrał matkę, która skrywa sekrety, pogrąża się w żałobie i jest odporna. To było surowe. To było naprawdę. A to bezpośrednio doprowadziło do jej wielkiego zwycięstwa.
W 2009 roku zdobyła Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej za rolę Vicky Cristina Barcelona. Jej rola jako ognistej, nieprzewidywalnej Marii Eleny była elektryzująca. Nie tylko bawiła się z pasją; grała trudno. Ta nagroda nie była przypadkowa. To był dowód na wartość kariery zbudowanej na szczegółach i ogniu.
Przejdźmy szybko do roku 2017. „Morderstwo w Orient Expressie”. Duży projekt franczyzowy. Duża gwiazda. Duży budżet. Dorównywała Johnnym Deppowi i Willemowi Dafoe. Udowodniło, że może utrzymać mainstreamowy film kryminalny, nie tracąc przy tym swojej przewagi.
Dlaczego więc jest to teraz ważne? Ponieważ Cruz nie daje się oszukać. Przeskakuje pomiędzy hiszpańskim kinem studyjnym a franczyzowymi hitami kinowymi. Nie podąża za trendami. Pyta ich.
Gdzie pójdzie dalej? Nikt nie wie. I o to właśnie chodzi. Ona jest nieprzewidywalna. Ona nie dokonuje bezpiecznych wyborów. Ona jest po prostu Penelopą Cruz.
“Nie chcę być tylko ładną buzią. Chcę być aktorką, która złamie ci serce i poskłada je na nowo.” — Penelope Cruz




















