SpaceX po raz pierwszy wystrzeliwuje na orbitę komercyjnego satelitę o napędzie atomowym

21

Jest już w kosmosie.

Rankiem 7 lipca za pomocą rakiety nośnej Falcon 9 wystrzelono na orbitę pierwszy komercyjny satelita o napędzie atomowym.

Laboratoria City Labs z siedzibą na Florydzie opracowały demonstrator BOHR (Betavoltaic Orbiting High-Reliability) wielkości sześcianu. Start odbył się w ramach misji Transporter-17. SpaceX umieściło na tej rakiecie 81 ładunków. Wystrzelenie odbyło się z Centrum Kosmicznego Vandenberg. Około 50 minut po wystrzeleniu satelity weszły na docelowe orbity. BOHR dotarł pomyślnie.

Co dokładnie testuje BOHR?

Urządzenie NanoTritium. To mikroreaktor beta-woltaiczny. W przeciwieństwie do masywnych radioizotopowych generatorów termoelektrycznych znajdujących się na statku kosmicznym Voyager należącym do NASA, które przekształcają ciepło powstałe w wyniku rozpadu plutonu na energię elektryczną, ten maleńki mechanizm wychwytuje cząstki beta. Uwalniają się podczas rozpadu trytu. Półprzewodnik przekształca ten proces rozpadu bezpośrednio w energię elektryczną. Żadnych silników cieplnych. Po prostu fizyka na ciebie działa.

Peter Kabaoui, dyrektor generalny City Labs, nazwał to „historycznym krokiem”.

„BOHR pokazuje, że bezpieczne, kompaktowe i zgodne z przepisami systemy energii jądrowej są gotowe do rutynowego wdrożenia komercyjnego.”

Wystarczająco sprawiedliwe stwierdzenie.

Oto haczyk. Tryt nie zasila obecnie całego satelity. Panele słoneczne w dalszym ciągu zasilają podstawowe systemy BOHR. To misja rozpoznawcza. Cel? Udowodnij, że ciągłe wytwarzanie energii bez użycia energii słonecznej jest realnym rozwiązaniem. Energia słoneczna jest cudowna. Pod warunkiem, że jesteś blisko Słońca. Ale nie w trwałych cieniach obszarów polarnych Księżyca. A już na pewno nie w głębokich cieniach Marsa.

Główną nagrodą są te zacienione kratery. W szczególności południowy biegun Księżyca. NASA chce tam wiercić. W tych ciemnych zakamarkach czai się wodny lód. Jest to zasób do długoterminowego wsparcia zamieszkałych baz. Dlatego program Artemis zmierza w tym kierunku. NASA już finansuje rozwój technologii reaktorów do zasilania tych baz. City Labs wypełnia tę lukę.

Czy maleńkie ogniwo trytowe mogłoby zasilać bazę księżycową?

Jeszcze nie. Według podstawowych standardów BOHR wytwarza prawie znikomą moc. City Labs uważa jednak, że technologię można skalować. Jeśli uda im się stworzyć większe wersje, możliwe będzie zasilanie obiektów w miejscach, gdzie światło słoneczne nigdy nie dociera.

Jedną z zalet trytu jest niski poziom promieniowania.

„Zaprojektowany z myślą o bezpiecznej obsłudze, transporcie i integracji ze standardowymi startami komercyjnymi” – stwierdziła firma. Wystarczająco bezpieczny, aby móc latać w tej samej rakiecie nośnej wraz z ładunkami niejądrowymi. To ma znaczenie.

To nie tylko osiągnięcie komercyjne. BOHR finansował Pentagon. Pracuje na podstawie kontraktu z Departamentem Obrony USA. I pokonał pierwszą barierę na nowej ścieżce regulacyjnej. FAA zatwierdziła ten start zgodnie z NSPM-20. Memorandum Donalda Trumpa z 2019 r. Była to pierwsza misja nuklearna dopuszczona na podstawie tych szczegółowych przepisów.

Departament Obrony jest zainteresowany rozwiązaniami nuklearnymi. Zainteresowanie wykazują także prywatne loty kosmiczne. W przypadku samego BOHR bariera dla bezpiecznych kompaktowych źródeł energii jądrowej w przestrzeni komercyjnej będzie znacznie niższa.

Oznacza to, że misje w ciemnościach będą możliwe. Być może już wkrótce.