W tę niedzielę należąca do NASA sonda kosmiczna Lucy przeleci obok asteroidy Donalda Johansona

11

Zachód słońca to pracowity tydzień dla miłośników kosmosu. Jeśli zastanawiasz się, jak śledzić to wydarzenie lub dlaczego ten konkretny przelot jest tak istotny, odpowiedź kryje się w danych, które Lucy zbierze dziś wieczorem. Sonda kosmiczna NASA zbliża się do asteroidy (52246) Donaldjohanson. W niedzielny wieczór o 19:51 czasu paryskiego przeleci zaledwie 960 kilometrów od tego ciała niebieskiego.

To nie pierwsze podejście Lucy do asteroidy. Jednak to spotkanie jest inne. Głównym celem misji jest zbadanie asteroid trojańskich Jowisza. Są to skały kosmiczne przechwycone przez pole grawitacyjne planety i dzielące jej orbitę wokół Słońca. Zasadniczo są to kapsuły czasu z początków naszego Układu Słonecznego. Zanim dotrze do tych odległych celów w głębokim kosmosie, Lucy musi przejść przez główny pas asteroid.

Dlaczego warto teraz studiować Donalda Johansona?

Możesz zapytać, dlaczego naukowcy interesują się skałą pomiędzy Marsem a Jowiszem. Odpowiedzią jest kalibracja. „Lucy” musi przetestować swoje instrumenty. Sonda musi upewnić się, że jej kamery i spektrometry działają prawidłowo, zanim za kilka lat natrafi na ciemniejsze i zimniejsze trojany.

Przelot Donaldjohansona służy jako krytyczna próba generalna. Pozwala to zespołowi sprawdzić, czy statek kosmiczny może bezpiecznie zbliżyć się do obiektu, nie uszkadzając wrażliwego sprzętu.

Manewr w niedzielny wieczór

O 19:51 czasu paryskiego Lucy znajdzie się w punkcie największego podejścia. W ciągu ostatnich 30 minut podejścia sonda będzie skierowana w stronę asteroidy. Włączą się trzy instrumenty naukowe. Jest to kamera o wysokiej rozdzielczości, a także dwa spektrometry przeznaczone do analizy składu mineralnego skał powierzchniowych.

Ale tu zaczyna się dramat. Z punktu widzenia „Lucy” Słońce będzie znajdować się bezpośrednio za asteroidą. Jeśli urządzenia pozostaną włączone zbyt długo, mogą zostać oślepione przez odblaski.

Dlatego na 40 sekund przed momentem największego zbliżenia „Lucy” wyłączy swoje czujniki. Urządzenie będzie „oślepione” tylko przez 40 sekund. Chroni to delikatną optykę przed uszkodzeniami słonecznymi. Gdy tylko Słońce opuści linię wzroku, urządzenia będą mogły ponownie się włączyć.

Długa droga przed nami

Ten przelot następuje po pierwszym spotkaniu z asteroidą w ramach misji. W listopadzie 2023 roku „Lucy” przeleciała obok Dinkinesha. To było znaczące wydarzenie. Naukowcy odkryli, że asteroida ma na orbicie małego satelitę. Odkrycie księżyców wokół małych asteroid daje nam wskazówki dotyczące powstawania i zderzeń tych ciał.

Od wystrzelenia w 2021 r. Lucy wykonuje manewry wspomagane grawitacją. Dwukrotnie okrążyła Ziemię, aby nabrać prędkości. Ta technika manewru grawitacyjnego (proca) jest konieczna, aby dotrzeć do odległych trojanów.

Harmonogram przyszłych spotkań jest pełny. Po Donaldjohansonie sonda wyceluje w Eurybates i Polymele w 2027 r. Następnie odwiedzi Leuca i Ora w 2028 r. Ostatnim wymienionym przystankiem będzie Patroclus w 2033 r.

To jest maraton, a nie sprint. Każde podejście przybliża nas do zrozumienia elementów składowych naszego Układu Słonecznego. Odkrycia dzisiejszego wieczoru będą dopiero początkiem znacznie większej historii.

Mamy już za sobą erę, w której wszystko trzeba było podłączać do gniazdka. A przynajmniej powinniśmy. Przejście na bezprzewodową transmisję mocy to nie tylko kwestia uporządkowania biurka. To kwestia wydajności, wygody i zasadniczej zmiany w sposobie myślenia o dystrybucji energii.

Jak faktycznie działa bezprzewodowa transmisja mocy

Większość ludzi zna podstawy. Kładziesz telefon na podkładce ładującej. Energia jest przekazywana. W tym miejscu kończy się historia. Jednak fizyka stojąca za tym procesem jest znacznie bardziej złożona niż proste połączenie magnetyczne.

Sprzężenie indukcyjne opiera się na dwóch cewkach. Jeden znajduje się w ładowarce, drugi w urządzeniu. Kiedy prąd przemienny przepływa przez pierwszą cewkę, powstaje pole magnetyczne. Pole to indukuje prąd w drugiej cewce. To jest indukcja elektromagnetyczna. Ta sama zasada stosowana w transformatorach, ale zmniejszona i zminiaturyzowana w celu zapewnienia przenośności.

Wydajność ma znaczenie. Wczesne panele traciły znaczną ilość energii w postaci ciepła. Nowe standardy, takie jak Qi v2.0, poprawiły ten wskaźnik. Mogą przesyłać moc na nieco większe odległości. A dzięki ulepszonym algorytmom wyrównywania urządzenia nie muszą pozostać całkowicie nieruchome. Telefon można lekko poruszyć. Połączenie zostanie utrzymane.

„Ładowanie bezprzewodowe to nie tylko kwestia wygody; to także sposób na ograniczenie fizycznego zużycia portów, które są częstymi punktami awarii współczesnej elektroniki”.

Sprzężenie rezonansowe: wyjście poza panel

Sprzężenie indukcyjne jest ograniczone. Wymagany kontakt lub bliski kontakt. Sprzężenie rezonansowe zmienia zasady gry.

Zamiast bezpośredniej indukcji nadajnik i odbiornik są dostrojone do tej samej częstotliwości rezonansowej. Wyobraź sobie kamertony. Jeśli uderzysz w jeden, drugi zacznie wibrować zgodnie. Energia jest przesyłana w przestrzeni. Nie o kilka cali. Kilka stóp.

Technologia ta wciąż się rozwija. Ale obiecuje prawdziwe ładowanie średniego zasięgu. Wyobraź sobie, że wchodzisz do pokoju. Twoje urządzenia ładują się, gdy siedzisz. Brak paneli. Żadnych kabli. Tylko energia tła.

Problemem jest wydajność. Straty energii gwałtownie rosną wraz ze wzrostem odległości. Zakłócenia pochodzące od innych obiektów mogą zakłócać rezonans. Inżynierowie pracują nad dynamicznym tuningiem. Regulacja w czasie rzeczywistym w celu utrzymania dopasowania częstotliwości. To skomplikowane. Ale jest to konieczne dla prawdziwej wolności.

Dlaczego ma to znaczenie dla sieci

Często mówimy o ładowaniu bezprzewodowym w kontekście gadżetów osobistych. Laptopy. Słuchawki. Oglądać. Ale konsekwencje wykraczają poza to.

Samochody elektryczne. To największy front pracy. Ładowanie indukcyjne pojazdów elektrycznych jest testowane w kilku miastach. Miejsca parkingowe pełnią także funkcję stacji ładowania. Wprowadzasz się. Samochód się ładuje. Żadnych widelców. Żaden problem.

To zmienia infrastrukturę miasta. Światła uliczne. Przystanki autobusowe. Nawet drogi wyposażone w cewki ładujące. Pojazdy będą mogły ładować się podczas jazdy. Zwiększanie zasięgu. Zmniejszenie rozmiaru baterii. Co zmniejsza potrzebę wydobycia. I zmniejsza koszty.

Sama sieć mogłaby na tym zyskać. Inteligentne sieci wykorzystują komunikację bezprzewodową do sterowania. Ale bezprzewodowe przesyłanie mocy? To jest następny krok. Transmisja na duże odległości za pomocą mikrofal lub laserów. Wciąż jest to technologia eksperymentalna. Wciąż ryzykowne. Ale potencjalnie transformacyjny dla odległych obszarów.

Problem bezpieczeństwa

Promieniowanie. To modne hasło. I źródło strachu.

Promieniowanie niejonizujące. Właśnie z tym mamy do czynienia w tym przypadku. Fale radiowe. Mikrofalowy. Promieniowanie podczerwone. To nie jest tak jak z promieniami rentgenowskimi. Nie wybija elektronów z atomów. Nie uszkadza bezpośrednio DNA.

Ale ciepło? To jest niepokojące. Pola o dużej intensywności mogą podgrzewać tkankę. Przepisy są rygorystyczne. Specyficzne współczynniki absorpcji energii (SAR)