Dlaczego „gra w naśladownictwo” Alana Turinga wciąż definiuje niepowodzenie sztucznej inteligencji

29

Test Turinga to nie tylko odniesienie historyczne. To duch, który nawiedza każdego chatbota, każdego wirtualnego asystenta i każdy duży model językowy, który próbuje dziś udawać człowieka. To proste sformułowanie, zaproponowane przez Alana Turinga w 1950 r., zadaje jedno przerażająco proste pytanie: czy maszyna może oszukać człowieka, aby uwierzył, że jest jednym z nas?

Jeśli komputer tekstowy może oszukać osobę, że ma do czynienia z prawdziwą osobą, wygrywa. Tak mierzy się inteligencję w sztucznej inteligencji. Koncepcja jest łatwa do zrozumienia. Jego wdrożenie jest prawie niemożliwe.

Turing nie wymyślił tego od razu. Kłócił się z kolegami, którzy wierzyli, że maszyny nigdy nie będą miały prawdziwej inteligencji. Postawił na „komputery cyfrowe”. Wierzył, że te prymitywne pudełka mogą naśladować ludzki sposób myślenia. Miał rację. Żyjemy teraz w jego przewidywaniach.

Mężczyzna za samochodem

Alan Turing nie był typowym naukowcem. Był ekscentrycznym matematykiem, który pomógł złamać nazistowski kod Enigmy. Praca ta prawdopodobnie skróciła II wojnę światową o lata. Ale życie osobiste zrujnowało jego karierę.

W 1952 roku Turing został skazany za działalność homoseksualną. Było to wówczas nielegalne w Wielkiej Brytanii. Groziło mu więzienie. Zamiast tego przyjął kastrację chemiczną jako warunek zwolnienia warunkowego. Rząd brytyjski odebrał mu dostęp do tajemnic państwowych. Zakazano mu dalszej pracy dla rządu. Zmarł w 1954 roku w wyniku zatrucia cyjankiem. Stwierdzono, że było to samobójstwo. W 2013 roku królowa Elżbieta II pośmiertnie go ułaskawiła.

Ta tragedia dodaje głębi jego artykułowi z 1950 roku. Pisał o przyszłości maszyn, zmiażdżonych uprzedzeniami swojej teraźniejszości.

Komputer uniwersalny

Turing nigdy nie widział nowoczesnego komputera, kiedy pisał swoją przełomową pracę z 1936 roku. Wymyślił teorię tego, co może zrobić komputer. Nazwał ją „uniwersalną maszyną liczącą”.

„Według mojej definicji liczba jest obliczalna, jeśli jej zapis dziesiętny może zostać zapisany przez maszynę” – napisał. „Możliwe jest wynalezienie jednej maszyny, której można użyć do obliczenia dowolnej sekwencji”.

To było rewolucyjne. Przed Turingiem komputery były wyspecjalizowanymi narzędziami. Obliczali trajektorie balistyczne lub analizowali dane ze spisu ludności. Turing wyobraził sobie jedną maszynę, która może zrobić wszystko, jeśli zostanie poprawnie zaprogramowana. Ten pojedynczy pomysł jest podstawą każdego urządzenia, które posiadasz. Czytasz to na maszynie uniwersalnej.

„Gra w naśladownictwo” była jego sposobem na sprawdzenie, czy maszyny te potrafią więcej niż tylko liczyć. Czy potrafią myśleć? Czy mogą kłamać? Czy potrafią tak dobrze udawać człowieka, że ​​nie będziemy w stanie dostrzec różnicy?

Nadal nie daliśmy pełnej odpowiedzi na to pytanie. Większość sztucznej inteligencji natychmiast nie przejdzie testu. Błędy są oczywiste. Logika się załamuje. Ale poprzeczka jest stale podnoszona. Im bliżej jesteśmy celu, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, jak trudno jest być człowiekiem. I jak łatwo jest go naśladować.

Oryginalna definicja „obliczalności” Turinga jest w zasadzie tym, co dzisiaj nazywamy algorytmem. Nie tylko wykonywał obliczenia; stworzył projekt maszyny zdolnej do wykonania dowolnego dyskretnego programu, aby osiągnąć określony cel. Inni badacze eksperymentowali już z urządzeniami komputerowymi. Najbardziej znanym z nich był XIX-wieczny silnik analityczny Charlesa Babbage’a. Jednak Turing wykraczał poza narzędzia zaprojektowane w celu rozwiązania pojedynczego problemu. Wprowadził urządzenie, które nie ograniczało się do rozwiązywania jednego rodzaju problemu.

„Każda czynność, którą można opisać jako algorytm, może zostać wykonana przez pojedynczą maszynę” – mówi Andrew Hodges, profesor matematyki na Uniwersytecie Oksfordzkim i autor książki Alan Turing: The Enigma.

Ta książka zainspirowała film Gra tajemnic. Zdobywca Oscara z 2014 roku przeniósł życie Turinga na duży ekran. Ale prawdziwa praca polegała na matematyce. Maszyna uniwersalna to zasadniczo to, co dzisiaj rozumiemy przez komputer. Pobierane są do niego instrukcje, a on je wykonuje. Nikt przed Turingiem nie sformalizował tego pomysłu.

„Stan umysłu” maszyny

Uniwersalna Maszyna Turinga od samego początku miała być uproszczoną formą sztucznej inteligencji. Termin „AI” pojawił się dopiero w 1956 r. Jednak jego konstrukcja naśladowała wewnętrzne działanie ludzkiego umysłu. Turing interesował się tym tematem niemal tak bardzo, jak czystą matematyką.

Turing użył wyrażenia „stan umysłu”, aby opisać działanie maszyny. Zastosował go do różnych funkcji czytania i pisania. W jego koncepcji taśma przechodzi przez czytnik. Na taśmie znajdują się informacje w postaci symboli. Głowica czytająca odczytuje lub zapisuje nowe znaki w zależności od swojego aktualnego stanu.

„O faktycznie wykonanej operacji decyduje… stan umysłu komputera i zaobserwowane symbole” – napisał Turing w swojej pracy z 1936 roku. Operacja determinuje także kolejny stan umysłu. To błędne koło.

Dziesięć lat później, w 1946 r., Turing przewodził brytyjskim wysiłkom mającym na celu stworzenie pierwszych komputerów elektronicznych. Jednocześnie studiował neurologię i fizjologię człowieka. W rezultacie powstała wewnętrzna notatka dla Narodowego Laboratorium Fizycznego, w której przedstawiono model możliwości zaprogramowania komputera do uczenia się. Hodges uważa to za jedną z pierwszych propozycji tego, co dziś nazywamy sieciami neuronowymi. Głębokie uczenie maszynowe stanowi obecnie czołową pozycję w rozwoju sztucznej inteligencji. To było nasiono.

Gra w naśladownictwo

Turing nie był sam w znajdowaniu podobieństw między inteligencją człowieka i maszyny. II wojna światowa przyniosła gwałtowny rozwój nowych technologii. Wczesne komputery. Satelity kosmiczne. Energia jądrowa. Te rzeczy poruszyły wyobraźnię publiczności.

„Gdy tylko mimochodem wspomnisz o komputerach, ludzie zaczynają mówić o mózgach elektronicznych i możliwości, że komputer może konkurować z ludzkim mózgiem” – mówi Hodges.

W książce Cybernetics z 1948 roku pojawił się przedrostek „cyber”. Zadano pytanie: czy możemy stworzyć maszynę grającą w szachy? Czy ta umiejętność pokaże rzeczywistą różnicę pomiędzy potencjałem maszyny a ludzkim umysłem? Autor Norbert Wiener doszedł do wniosku, że maszyna może być równie dobrym hazardzistą, jak większość ludzi na Ziemi.

Ta era przyniosła emocje i nerwowe spekulacje. Spojrzeliśmy w oczy superinteligentnych maszyn. W tym czasie Turing napisał artykuł „Maszyny komputerowe i inteligencja”. Hodges nazywa to jedno z najczęściej cytowanych dzieł literatury filozoficznej.

„Proponuję rozważyć pytanie: „Czy maszyny potrafią myśleć?” Zaczął Turinga. Zacierały się definicje „maszyna” i „myśleć”. Zawęził więc zakres swoich badań. Maszyna musiała być komputerem cyfrowym. Testem myślenia była gra w naśladownictwo.

Trzy terminale zostały fizycznie oddzielone. Dwa z nich były zajęte przez ludzi. Jeden jest dla przesłuchujących. Trzeci to komputer. Jedna osoba zadawała pytania w formacie tekstowym zarówno drugiej osobie, jak i komputerowi. Na podstawie odpowiedzi przesłuchujący musiał ustalić, kto jest prawdziwy, a kto maszyną. Komputer zdał test, jeśli przesłuchujący nie potrafił odróżnić człowieka od maszyny.

To jest test Turinga. W artykule wspomniano o tym jedynie krótko. Hodges zauważa, że Turing nie traktował szczegółów tego testu zbyt poważnie. Opublikował różne wersje gdzie indziej. Ale podobała mu się jego prostota.

„W zasadzie zamienił to w dramat” – mówi Hodges. Zaprezentowała zaawansowaną sztuczną inteligencję w formie angażującej człowieka. Zwykli ludzie mogli podejmować decyzje. Podobnie jak ławnicy w sądzie.

Przełom w teście Turinga 2025

Alan Turing nigdy nie wyobrażał sobie, że będziemy prowadzić tę rozmowę w 2025 r. Kiedy w 1950 r. po raz pierwszy opublikował swoją pracę na temat „inteligentnych maszyn”, oszacował, że wygranie gry w naśladownictwo zajmie maszynom od 50 do 100 lat. W rzeczywistości był optymistą, jeśli chodzi o te ramy czasowe.

Teraz naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego twierdzą, że GPT-4.5 OpenAI faktycznie przeszedł test Turinga. To nie jest tylko drobna aktualizacja. To ogromna zmiana w sposobie definiowania inteligencji maszyn.

Badanie obejmowało prosty projekt. Uczestnicy wchodzili w interakcję z jednym człowiekiem i jedną sztuczną inteligencją. Następnie musieli odgadnąć, kto jest kim. Wyniki były niesamowite. GPT-4.5 był mylony z człowiekiem w 73 procentach przypadków. Wydaje się, że jest to wysoki wskaźnik sukcesu, dopóki nie spojrzysz na drugą stronę. Prawdziwych ludzi udało się poprawnie zidentyfikować jedynie w 67% przypadków.

Po raz pierwszy w tym samym eksperymencie sztuczna inteligencja oszukiwała ludzi częściej niż prawdziwych ludzi.

To nie była zwykła rozmowa. Naukowcy zaprojektowali test tak, aby odzwierciedlał pierwotny zamysł Turinga. Nie było żadnych wskazówek. Uczestnikom nie powiedziano, że w eksperymencie może brać udział sztuczna inteligencja. GPT-4.5 również używał specjalnego monitu do ustawienia tożsamości. Ta „osobista zachęta” nadała jej odpowiedziom ludzki charakter. Wygładziło te szorstkie krawędzie przypominające robota, których zwykle się spodziewamy.

Czy naśladownictwo to prawdziwa inteligencja?

Nie wszyscy zgadzają się, że oznacza to wygranie testu. Opinie ekspertów były podzielone. Niektórzy twierdzą, że to tylko dowodzi, że sztuczna inteligencja potrafi dobrze naśladować ludzką mowę. To nie świadczy o zrozumieniu. Istnieje duża różnica pomiędzy symulowaniem myślenia a samym myśleniem.

Inni krytycy uważają, że Test Turinga jest przestarzały. Zachęca do powierzchownego naśladownictwa. Ignoruje prawdziwe rozumowanie. Omija emocje. Brakuje mu prawdziwej inteligencji. Koncentrując się na rozmowie, możemy ignorować to, co jest naprawdę ważne w poznaniu maszynowym.

Nagroda Leubnera, która wcześniej nagradzała takie osiągnięcia, w 2020 r. przestała istnieć. Dlatego badanie UC San Diego wyróżnia się nieco w swoim bezpośrednim potwierdzeniu.

Turing sam był biegaczem. Biegacz przełajowy światowej klasy. Mógł zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich w 1948 roku. Kontuzja to uniemożliwiła. Był odważnym myślicielem w matematyce i filozofii. Teraz jego gra w naśladownictwo toczy się w czasie rzeczywistym.

Zaktualizowaliśmy ten artykuł ze względu na rozwój technologii AI. Redaktor HowStuffWorks sprawdził i zredagował tę historię. Celem była jasność. Rezultatem było zamieszanie.

Czy zdanie testu oznacza zrozumienie świata? Prawdopodobnie nie. Jednak coraz trudniej jest to rozróżnić.