Gliese 3378 b: przeszkoda w zamieszkałej strefie sąsiedniej gwiazdy

12

25 lat świetlnych. W skali galaktycznej jest dosłownie tuż za rogiem. Astronomowie odkryli skalistą superziemię krążącą wokół czerwonego karła Gliese 3378 (znanego również jako GJ 3378 lub LHS 1805) w gwiazdozbiorze Camelopardis.

Planeta Gliese 3378 b jest duża. Jego średnica jest dwukrotnie większa od Ziemi, a masa wynosi w przybliżeniu 2,3 masy Ziemi. Pełny obrót wokół swojej gwiazdy zajmuje 21,45 dnia.

Świat ten położony jest w strefie zamieszkiwalnej – tzw. „złotym środku”, gdzie przepływ energii gwiazdowej jest w stanie utrzymać na powierzchni wodę w stanie ciekłym.

Doktor Michael Endle z Uniwersytetu Teksasu w Austin dobrze zna czerwone karły.

„Około 70% wszystkich gwiazd to czerwone karły”.
„Są standardem”.
Jego zdaniem zrozumienie układów planetarnych wokół takich gwiazd ma kluczowe znaczenie.

Doktor Paul Robertson z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine również jest podekscytowany odkryciem. Nazywa Gliese 3378 b naszym kosmicznym sąsiadem w okolicy. Oczywiście 25 lat świetlnych to ogromna odległość. Ale Droga Mleczna rozciąga się na 100 000 lat świetlnych. Jeśli przeskalujesz te liczby, odległość zmniejszy się do wielkości spaceru po podwórku.

Naukowcy nie zgadli. Zmierzyli. Aby to zrobić, wykorzystali spektrometr Habitable-zone Planet Finder na Teleskopie Hobby-Eberly w Teksasie, a następnie porównali dane ze spektroskopem NEID na teleskopie WIYN w Obserwatorium Kitt Peak w Arizonie.

Najważniejsza wiadomość: superZiemia otrzymuje około 90% promieniowania, które Ziemia otrzymuje od naszego Słońca. Robertson nazwał ten punkt ideałem.

Ale jest pewien haczyk. Duży. Atmosfery wokół czerwonych karłów są kruche. Gliese 3378 b leży dokładnie na tym, co badacze nazywają „kosmicznym wybrzeżem”.

Jeśli pójdziesz za daleko lub pozostaniesz na tej linii zbyt długo, wiatr słoneczny wszystko rozwieje. Pamiętajcie o Marsie. Prawdopodobnie kiedyś istniała atmosfera podobna do ziemskiej. Zniszczyło go promieniowanie słoneczne. Teraz to tylko kupa kamieni.

Robertson podaje temu zjawisku wyraźną analogię.

„Atmosfera ziemska jest jak skórka od jabłka”.

Ta cienka warstwa. To wszystko. Do istnienia wody w stanie ciekłym wystarczy utrzymanie ciśnienia powierzchniowego. Wystarczająco, aby nieco osłonić się przed kosmicznym okrucieństwem. A może wystarczy, żeby oddychać?

Albo nic tam nie ma. Główną zagadką pozostaje atmosfera.

Czy Gliese 3378 b nadal miała szlafrok gazowy? Jeszcze nie wiemy.

Jeśli tak – jeśli atmosfera wytrzymała promieniowanie – problem badawczy ulega zmianie. Gogod James z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine zauważa, że ​​obecność odpowiedniej atmosfery uzasadnia dogłębne badania. Wyszukaj biosygnatury. Szukasz oznak, że życie wymaga zarówno odpowiedniej temperatury, jak i otoczki gazowej.

Jeśli nie ma atmosfery, jest to po prostu kolejny blok kamienia w ciemności.

Wyniki zostały już opublikowane w The Astrophysical Journal. Robertson i jego zespół zatytułowali swój artykuł Revisited Mass and Period of Habitable Super-Earth GJ 3452b: A Planet on the Edge of the Space Shore (2026).

Przyglądają się uważniej. Oni szukają. Oni czekają.