Wystarczy.
Każdy, kto spamuje @arxiv różnymi rzeczami, powinien otworzyć oczy i przeczytać drobny druk. Mówi, że podpis oznacza: ponosisz wyłączną odpowiedzialność za każde słowo. Nie ma znaczenia, w jaki sposób je wygenerowałeś. Ty odpowiadasz głową.
Czy chatbot to wygenerował? Czy on opowiadał stronnicze bzdury? Znalazłeś nieistniejące linki? Jeśli jest to w tekście, problem leży po Twojej stronie. Autorzy ponoszą pełną odpowiedzialność za śmieci, błędy i kłamstwa. Kropka.
arXiv niedawno wyjaśnił konsekwencje. Teraz są surowe. Jeśli znajdą dowód na to, że nawet nie przyjrzałeś się temu, co wygenerował LLM (model językowy), nie uwierzą w ani jedno słowo z Twojej aplikacji. Ani jednego.
Jaka jest kara?
Roczny zakaz. Zostaniesz zbanowany na dwanaście miesięcy. Przy następnej próbie sytuacja będzie jeszcze gorsza. Twoje przyszłe zgłoszenia muszą zostać sprawdzone w renomowanym miejscu, zanim arXiv dotknie ich ponownie. Tracisz wygodę. Tracisz prędkość. Wracasz do ciężkiej pracy.
Żądają „niepodważalnych dowodów”. Brzmi ciężko, dopóki nie zobaczysz, co mają na myśli. Szukają oczywistych błędów. Coś, co ludzki redaktor zauważyłby w ciągu kilku sekund.
Na przykład cytaty z halucynacjami. Albo gorzej: sztuczna inteligencja pozostawia swoje cyfrowe ślady. Te dziwne metakomentarze, które wyciekają, gdy nie czytasz wyniku.
„oto streszczenie składające się z 200 słów; czy chcesz, żebym coś zmienił?”
“Dane w tej tabeli mają charakter poglądowy. Wypełnij je liczbami rzeczywistymi.”
Jeśli w Twoim artykule pojawią się takie sformułowania, zostaniesz zablokowany. Zapomniałeś odjąć. Za bardzo polegałeś na czarnej skrzynce. System uznaje to za zaniedbanie.
Czy sprawiedliwe jest żądanie perfekcji w dobie tekstu generowanego automatycznie? Może. I być może to jedyny sposób, aby uciszyć hałas.
Bramy się zamykają. Sprawdzać prace już teraz czy poczekać rok. Nie ma złotego środka. Poprzeczka nie jest obniżona tylko dlatego, że narzędzia stały się inteligentniejsze. W każdym razie aplikacje monitorujące oczy są ostrzejsze niż kiedykolwiek.
