Gwiazdy pędzą za oknem Oriona: wrażenia z lotu Artemidy 2

14

Imponujący widok.

Ta wirująca plama gwiazd na niebie to nie tylko tło. To jest dokument. Nagranie „podróży” na Księżyc wykonane przez okno kapsuły „Integrity” Oriona 18 maja. Choć technicznie rzecz biorąc, był to kwiecień. Ale w maju zdjęcie to zostało kosmicznym zdjęciem dnia.

Widok ten był widoczny tylko z pierwszych rzędów.

W zeszłym miesiącu NASA wysłała tam cztery osoby. Reeda Wisemana, Victora Glovera i Christiny Kok. Plus Jeremy Hansen z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Wystrzelili, spędzili dziesięć dni na orbicie po drugiej stronie Księżyca i wrócili. Wylądowaliśmy na Pacyfiku 10 kwietnia bez żadnego problemu.

Każdy z nich miał swoje własne okno. W Orionie jest ich czterech. Wystarczająco, aby załoga mogła zajrzeć w pustkę, nie wchodząc sobie łokciami w drogę.

I patrzyli. Zdjęcie pokazuje, co się stanie, gdy odsuniesz się od Ziemi. Gwiazdy nie pozostają nieruchome w polu widzenia peryferyjnego, gdy poruszasz się wystarczająco szybko, aby podróż licząca 400 000 km wydawała się krótka. Zostają nawilżone. Kręcą się.

Po co ograniczać się do horyzontów Ziemi, skoro ten jest przed Tobą?

To jak jazda po lądzie. Wyglądasz przez boczne okno. Pola przelatują. Góry stają się coraz mniejsze. Tutaj pola to galaktyki, a góry to po prostu głębsze pustki. Dosłownie „nie z tego świata”, co wypowiedziane na głos brzmi jak banał, ale trafnie opisuje doświadczenie przebywania w kosmosie.

Nie chodziło tylko o zwiedzanie.

Artemida 2 ma znaczenie. To dowód, że system działa. Statek oszczędza powietrze, ludzie oszczędzają lunch (w większości), nawigacja nie zawodzi. NASA chce przywrócić ludzi na powierzchnię Księżyca. Nie było ich tam od zakończenia programu Apollo w 1972 r., czyli ponad pół wieku temu.

Plan to nie tylko przelot w celu zrobienia zdjęcia. Ta część jest już wykonana. Dokowanie Artemis 3 zaplanowano na orbitę około 2027 r. Celem Artemis 4 jest lądowanie pod koniec 2028 r.

Chodzi o obecność długoterminową. Infrastruktura. Bazy.

Pewnego dnia iluminator wyznaczy nie trajektorię odlotu, ale trajektorię przybycia. Być może nie zobaczysz pędzących gwiazd, ale unoszący się pył.

Kto wie, czy do tego czasu komuś będzie jeszcze zależało na tym gatunku. Ale teraz jest piękny.