Chcesz zobaczyć fajerwerki? Słońce oferuje coś lepszego.
Albo gorzej, jeśli spojrzeć na problem z punktu widzenia wrażliwości sieci elektroenergetycznych. W ciągu najbliższych kilku dni nocne niebo może zamienić się w artystyczne płótno w kilkunastu stanach USA. Spektakl rozpocznie się 3 lipca, a swój szczyt osiągnie 5 lipca.
Słońce zachowuje się niestabilnie.
Nadpobudliwy. W ciągu ostatnich 24 godzin wystrzelił dziesięć flar klasy M. To cała chmura „złej” plazmy. Każdemu rozbłyskowi towarzyszył koronalny wyrzut masy (CME). I nie są to małe ujęcia. Mówimy o gigantycznych chmurach namagnesowanej materii poruszających się z ogromną prędkością. Kiedy skręcone linie pola magnetycznego Słońca „eksplodują”, emisje te pędzą na zewnątrz. Co się stanie, jeśli nas uderzą? Katastrofa? A może wspaniałe widowisko?
Zazwyczaj zorze pozostają w pobliżu biegunów. Nie tym razem.
Tamita Skov, badacz pogody kosmicznej na Uniwersytecie Millersville, nazwała w zeszłym tygodniu zjawisko Platformy X „Słońcem karabinu maszynowego”. I ona nie żartuje.
“Machine Gun Sun! W locie jest ich więcej niż jeden… trzy z nich dają doskonałą szansę na obserwację zorzy polarnej.”
Modele Narodowej Agencji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) z trudem nadążają za obliczeniami. Zbyt wiele burz pojawia się w tym samym czasie. Pierwsze poważne uderzenie dotrze do Ziemi przed południem czasu UTC 3 lipca.
Co to oznacza dla Ciebie?
Najprawdopodobniej umiarkowana burza. Być może klasa G2. Jeżeli kątowniki idealnie do siebie pasują, można je wzmocnić do klasy G3. To będzie jak zaciekły cios gigantycznej, namagnesowanej pięści.
Jeśli widzisz zielone światło nad swoim salonem, prawdopodobnie znajdujesz się w jednym z tych regionów:
– Północne stany Waszyngton, Idaho, Montana
– Dakota i Minnesota
– Michigan, Wisconsin, Nowy Jork
– Maine
A może jeszcze dalej na południe? Może Oregon. Może Ohio. Albo Illinois. Prognoza nie jest zbyt dokładna, więc opuść miasto. Sztuczne oświetlenie zabija efekt. Szukaj ciemności. Kierować się na północ.
Ten weekend to dopiero początek.
Na powierzchni Słońca znajdują się obecnie dwie ogromne plamy słoneczne. Mają pola magnetyczne „beta-gamma-delta”. Ten kod oznacza, że pola są splątane. Nietrwały. Są w stanie generować flary klasy X. To są ci potężni.
Część z nich widzieliśmy w zeszłym roku. Pamiętacie burzę z okazji Dnia Matki? To był wybuch klasy X. Słońce znajduje się najbliżej maksimum słonecznego, czyli szczytu swojego 11-letniego cyklu. Po tym szczycie powinno się uspokoić. Zamiast tego wkracza w coś, co eksperci nazywają „strefą wojny”.
Faza, w której pole magnetyczne odwraca się i wszystkie procesy przebiegają inaczej. Więcej „dziur” na Słońcu. Więcej skręconych miejsc. Więcej burz.
Czy będziemy świadkami końca świata? Prawdopodobnie nie. Ale możemy zobaczyć coś przerażającego.
W 1859 roku w Ziemię uderzyła superburza słoneczna. Wydarzenie w Carringtonie. Spowodowało to pożary w stacjach telegraficznych na całym świecie. Zorze rozświetliły niebo aż po Karaiby. Jaśniejsze niż światło pełni księżyca. Lampa ta osiągnęła klasę X45.
Straszny? Tak.
Badania starożytnych słojów drzew sugerują, że jeszcze większe eksplozje miały miejsce, zanim człowiek wynalazł baterie. Nie mamy wiarygodnych danych dotyczących najgorszego scenariusza. Po prostu trzymaj głowę prosto. Lub przechyl go niżej, jeśli martwisz się komunikacją z telefonem komórkowym.
Co byś zrobił, gdyby niebo nad blatem kuchennym zrobiło się niebieskie?


























