Jak recykling molibdenu zamienia rzadki metal w podstawowy produkt przemysłowy

11

Prawdopodobnie nigdy nie pomyślałeś o metalu ukrytym w silniku samochodu lub o silniku odrzutowym lecącym nad głową. Jednak recykling molibdenu jest niewidzialnym architektem tych postępów. Wszystko zaczyna się od minerału, który podejrzanie przypomina grafit lub rudę ołowiu. Zajęło ludzkości 2000 lat uświadomienie sobie, że jest to zupełnie inna substancja. Jest to obecnie tajny składnik stali o wysokiej wytrzymałości.

Sam metal to prawdziwa „bestia”. Świeci na biało jak platyna i wytrzymuje temperatury do 2610°C. Czysty molibden jest mocny. Wygina się bez pękania. Dobrze przewodzi ciepło. Jest odporny na korozję. Jeśli dodasz choćby odrobinę – 1 procent lub mniej – do innych materiałów, wynik będzie radykalny. Materiał bazowy staje się twardszy. Przestaje się zużywać pod wpływem działania ściernego. Może wytrzymać wysokie temperatury bez topienia i wypaczania.

Właśnie dlatego recykling molibdenu jest tak istotny dla współczesnej inżynierii. Producenci potrzebują materiałów, które nie zawodzą w wysokich temperaturach i dużych obciążeniach. Stal z dodatkiem molibdenu zachowuje swój kształt pod wpływem naprężeń. Zapewnia jednolitą twardość w całej konstrukcji. Jest ważnym pierwiastkiem stopowym stali i nadstopów stosowanych w lotnictwie.

Dlaczego molibden jest lepszy od wolframu

Dlaczego warto wybrać molibden zamiast innych metali? Odpowiedź leży w masie atomowej. Atom molibdenu zachowuje się podobnie do atomu wolframu. Zapewnia te same korzyści metalurgiczne. Ale waży o połowę mniej. Pozwala to inżynierom osiągnąć tę samą wytrzymałość przy użyciu połowy ilości metalu. To ogromny wzrost wydajności.

Nauka stojąca za tym sięga głębiej. Molibden ma niekompletne zewnętrzne powłoki elektronowe. Ta niestabilność jest zaletą, a nie wadą. Pozwala metalowi tworzyć związki w różnych stanach: di-, tri-, tetra-, penta- lub sześciowartościowym. Ta wszechstronność tworzy szeroką gamę produktów chemicznych. Nadaje również molibdenowi silne właściwości katalityczne. Promuje reakcje chemiczne, które w innym przypadku nie miałyby miejsca.

Ciernista ścieżka od odkrycia do dominacji

Historia tego metalu jest pełna zamieszania. Starożytne kultury go używały, ale nie wiedziały, co to jest. Wzięli to za grafit. Pomylili ją z galeną, rudą ołowiu. Dopiero w 1778 roku szwedzki chemik Carl Wilhelm Scheele prawidłowo go zidentyfikował. Traktował proszek molibdenitowy kwasem azotowym. Odparowano osad otrzymując tlenek molibdenu.

Pierwszy prawdziwy metal pojawił się cztery lata później. Peter Jakob Hjelm podgrzał ten tlenek z olejem lnianym w tyglu. Otrzymał metaliczny molibden. Chemicy tacy jak Berzelius i Buchholz opisali jego złożoną chemię w XIX wieku. Ale czysty metal? Na to trzeba było poczekać do 1895 roku. Henri Moisson zredukował to węglem w piecu elektrycznym. Osiągnął czystość 99,98%. Ten przełom pozwolił na rozpoczęcie prawdziwych badań naukowych.

Wdrożenie tej technologii było powolne. W 1894 roku francuska firma Schneider SA próbowała zastosować go do stali pancernej. W 1900 roku amerykańscy inżynierowie wprowadzili do Paryża stal o wysokiej wytrzymałości na bazie molibdenu. Marie Curie użyła go jako magnesów. Jednak masowe użycie musiało poczekać do pierwszej wojny światowej. Niedobór wolframu zmusił wojsko do poszukiwania alternatyw. Z pomocą przyszedł molibden. Robił broń. Zrobił zbroję.

Po wojnie metal trafił do życia cywilnego. W latach dwudziestych XX wieku rozpoczął pracę w przemyśle samochodowym. Stal nierdzewna stała się głównym konsumentem. Silniki odrzutowe po II wojnie światowej wymagały odporności na ciepło. Za nimi poszły rakiety. Obecnie można go znaleźć w nadstopach, chemikaliach, katalizatorach i smarach.

Skąd pochodzi ruda?

Znalezienie metalu to tylko połowa sukcesu. Jedynym komercyjnie opłacalnym źródłem jest molibdenit. Minerał ten to wodorosiarczek (MoS2). Większość z nich wydobywana jest ze złóż porfirowo-dyskretnych. Są to ogromne, rozproszone osady występujące w skale.

Istnieją dwa typy. Złoża pierwotne zawierają od 0,1 do 0,5 procent molibdenu. Są rozległe. Porfiry miedzi są większe, ale zawierają mniej molibdenu, w zakresie od 0,005 do 0,05 procent. W takich przypadkach molibden jest produktem ubocznym wydobycia miedzi. Około 40 procent światowych dostaw pochodzi z kopalń pierwotnych. Pozostałe 60 procent ekstrahuje się razem z miedzią lub wolframem.

Geografia ma tutaj znaczenie. Ameryka Północna zawiera 64 procent zasobów możliwych do wydobycia. Stany Zjednoczone stanowią dwie trzecie tej liczby. Ameryka Południowa ma kolejne 25 proc. Reszta jest rozdzielana pomiędzy Rosję, Kazachstan, Chiny, Iran i Filipiny. Europa, Afryka i Australia są ubogie w te rudy. Największymi producentami są Chiny, Stany Zjednoczone, Chile, Peru, Meksyk i Kanada.

Wydobywanie i wzbogacanie

Proces wydobycia rozpoczyna się od kopania. Wydobycie odkrywkowe lub podziemne wydobywa rudę na powierzchnię. Skała jest kruszona i mielona na drobne cząstki. Separacja to trudne zadanie. Konieczne jest oddzielenie molibdenu od otaczającej skały, zwanej skałą płonną. Jeśli jest to złoże miedziowo-molibdenowe, konieczne będzie również oddzielenie obu metali od siebie.

Flotacja wykonuje większość pracy. Odczynniki dodaje się do miąższu. Substancje te zmieniają właściwości powierzchniowe minerałów. Do mieszaniny wprowadza się powietrze. Siarczek molibdenu przyczepia się do pęcherzyków i wypływa na powierzchnię. Odpady osiadają na dnie.

Rezultatem jest koncentrat. Zawiera od 85 do 92 procent MoS2. Jeśli jest to produkt uboczny wydobycia miedzi, może zawierać niewielką ilość miedzi – mniej niż 0,5%. Koncentrat jest wtedy gotowy do następnego etapu. Rafinacja przekształca ten sproszkowany materiał w czysty metal lub związki, które zasilają nasz świat. Droga od szarego kamienia do żaroodpornego stopu jest długa. Ale produkt końcowy jest wart wysiłku.

Od siarczku do tlenku: palnik Nicholsa-Herreshoffa

Przejście z surowca w postaci koncentratu molibdenitu na materiał użytkowy wymaga precyzyjnej konwersji chemicznej. Zaczynasz od dwusiarczku molibdenu (MoS₂). Aby wyprodukować cokolwiek użytecznego, około 97 procent substancji należy przekształcić w dostępny w handlu tlenek molibdenu (MoO₃), zwykle osiągając próg czystości wynoszący 85–90 procent. Większość światowych dostaw przetwarzana jest w piecach wielopokładowych typu Nichols-Herreshoff. Wyobraź sobie pionowy stos obracających się szpul.

Materiał pochodzi z góry. Gorące powietrze i gazy dostarczane są od dołu do góry. Przepływ jest przeciwprądowy. Każdy ruszt wewnątrz piekarnika posiada cztery ramiona chłodzone powietrzem. Dźwignie te obracają się na wale. Do dźwigni przymocowane są noże rabblera, które mieszają materiał. Niektóre ostrza przesuwają go na zewnątrz, inne do wewnątrz. Materiał ostatecznie spada przez centralny otwór do znajdującego się poniżej rusztu.

Główną pracę wykonuje pierwsza siatka. Podgrzewa koncentrat. Odczynniki flotacyjne są łatwopalne. To rozpoczyna proces transformacji. MoS₂ zamienia się w MoO₃. Jest to reakcja egzotermiczna. W miarę przesuwania się po rusztach narasta ciepło. Operatorzy regulują intensywność procesu poprzez zmianę poziomu tlenu. Jeżeli temperatura staje się zbyt wysoka, w celu schłodzenia piekarnika natryskiwana jest woda.

Temperatura staje się wrogiem, jeśli jest zbyt wysoka. Jeśli MoO₃ osiągnie 650 ° C (1200 ° F), sublimuje. Odparowuje bezpośrednio ze stanu stałego do stanu gazowego. Nie można na to pozwolić. Chcesz, żeby pozostał solidny i spadł na następną warstwę. Proces kończy się, gdy zawartość siarki w kalcynowanym produkcie spadnie poniżej 0,1%. Ta czystość jest wystarczająca do następnego etapu.

Oczyszczanie zapewniające wysoką czystość: sublimacja i prekursory chemiczne

Techniczny tlenek molibdenu ma swoje zastosowania. Jest prasowany w brykiety. Brykiety te kierowane są bezpośrednio do pieców do produkcji stali stopowych i do odlewni. Otrzymuje się z nich żelazomolibden. Ale jeśli potrzebujesz chemikaliów molibdenu o wysokiej czystości lub molibdenu metalicznego, gatunek techniczny nie jest wystarczająco czysty. Potrzebujesz chemicznie czystego MoO₃.

Tutaj w grę wchodzi sublimacja. Tlenek techniczny umieszcza się w retortach elektrycznych. Temperatury wzrastają do 1200–1250 ° C (2200–2300 ° F). Piece wyglądają jak rurki kwarcowe. Owinięte są elementami grzejnymi wykonanymi z drutu molibdenowego. Utlenianiu zapobiega się stosując pastę z cegieł szamotowych i węgla drzewnego. Rury nachylone są pod kątem 20 stopni. Obracają się powoli.

Opary są wydmuchiwane wraz z powietrzem. Czapki je zbierają. Worki filtracyjne zatrzymują proszek. Dostajesz dwie różne frakcje. Pierwsza frakcja oddziela się szybko. Jest to opłata początkowa wynosząca 2–3 procent. Zawiera większość lotnych zanieczyszczeń. Ostatnia frakcja to cenny produkt. Czysty MoO₃.

Ten produkt końcowy musi mieć czystość 99,95%. Dlaczego? Ponieważ staje się materiałem wyjściowym dla molibdenianu amonu (AM) i molibdenianu sodu. Reagując czysty MoO₃ z wodnym roztworem amoniaku lub wodorotlenkiem sodu, otrzymujesz te związki. AM to białe kryształy. Zawiera 81–83% MoO₃, co odpowiada 54–55% molibdenu. Łatwo rozpuszcza się w wodzie. Jest kluczowym produktem do produkcji katalizatorów, innych chemikaliów oraz proszku metalicznego molibdenu.

Odzyskiwanie metali: redukcja i wytapianie

Molibden metaliczny otrzymuje się z czystego MoO₃ lub AM. Instalacja obejmuje rury podgrzewane elektrycznie lub piece muflowe. Wodór dostarczany jest w postaci przeciwprądu do załadowanego materiału. Celem procesu jest przywrócenie.

Zwykle dzieje się to w dwóch etapach. Najpierw MoO₃ lub AM redukuje się do dwutlenku. Dwutlenek ten jest następnie redukowany do proszku metalu. Niektóre fabryki wykorzystują dwa oddzielne piece z chłodzeniem pomiędzy nimi. Inni używają piekarnika dwustrefowego. Czasami lepszy jest proces składający się z trzech etapów. Zaczyna się od 400°C (750°F). Niska temperatura początkowa zapobiega niekontrolowanym reakcjom i spiekaniu. Spiekanie to przedwczesne stapianie się cząstek. Chcesz proszku, a nie grudek.

W typowej instalacji z dwoma piecami łodzie z lekkiej stali zawierają 5–7 kilogramów (10–15 funtów) tlenku. Wprowadza się je do pierwszego piekarnika co 30 minut. Temperatury utrzymuje się w zakresie 600–700°C (1100–1300°F). Produkt kruszy się. Jest przenoszony do drugiego pieca w niklowych łodziach. Z tą samą częstotliwością podawania. Temperatury wzrastają do 1000–1100 ° C (1800–2 000 ° F). Następnie proszek przesiewa się. Najczystsze wyjście? 99,95 procent molibdenu. Otrzymuje się go poprzez redukcję AM, a nie bezpośrednio tlenku.

Następną trudnością jest topienie. Molibden ma wyjątkowo wysoką temperaturę topnienia. Tradycyjny odlew nie jest odpowiedni. Nie można po prostu wlać go do formy i liczyć na najlepsze. Rozwiązaniem jest topienie łukiem elektrycznym.

Park i Ham opracowali specyficzny proces. Proszek molibdenu jest w sposób ciągły prasowany w pręt. Opór elektryczny częściowo go spieka. Końcówka topi się w łuku elektrycznym. Do proszku dodaje się węgiel. Odtlenia stopiony metal. Ciekły metal wpływa do chłodzonej wodą miedzianej formy. W ten sposób otrzymuje się sztabkę.

Techniczny tlenek molibdenu jest najtańszym sposobem dodania molibdenu do standardowej stali i żeliwa. Kiedy jednak wymagane są wysokiej jakości stopy zawierające więcej niż 1 procent molibdenu, chemia procesu ulega zmianie. Dodanie czystego tlenku wprowadza niepożądany tlen do stopu. Tutaj w grę wchodzi ferromolibden. Jest to preferowany środek, ponieważ dodaje metal bez dodatku tlenu.

Produkcja stopów

Większość żelazomolibdenu (FeMo) wytwarzana jest w procesie metalotermicznym w piecach elektrycznych. Być może zastanawiasz się, dlaczego nie skorzystać z odzysku węgla. Odpowiedź jest prosta: redukcja węgla pozostawia za dużo węgla w końcowym stopie, co pogarsza właściwości stali. Dlatego producenci trzymają się procesu termicznego.

Oto jak to działa. Aluminium i krzem redukują mieszaninę technicznego tlenku molibdenu i tlenku żelaza. Reakcja zachodzi w masywnym stalowym pierścieniu bez dna, wyłożonym cegłą. Leży na podłożu z piasku w skrzynce formierskiej. Pierścień ma około 180 centymetrów szerokości i 50 centymetrów wysokości.

Pracownicy wlewają mieszaninę do tygla. Wyrównują to. Następnie przykryj górę pojemnikiem na kurz. Zapłon rozpoczyna się od zapalnika składającego się z proszku aluminiowego, magnezu, tlenku żelaza i azotanu potasu. Cała reakcja trwa od 2 do 20 minut. Dym jest odsysany przez system odpylania, który utrzymuje powietrze w czystości.

Po wygaśnięciu płomienia metal i żużel pozostają w formie od 4 do 16 godzin. Czas ten zależy od wielkości partii. Po stwardnieniu blok wyjmuje się i zanurza w wodzie. Hartowanie szybko chłodzi metal. Pomaga także oddzielić metal od żużla. Szok termiczny powoduje powstawanie małych pęknięć w metalu. Ułatwia to późniejszy demontaż na części.

Powstały spiekany blok żelazomollybdenu jest dzielony na kawałki o wielkości 20 centymetrów. Następnie jest kruszony i przesiewany. Ostateczne wymiary są ściśle określone: ​​2,5, 1,9 i 1,6 centymetra. Normy jakości są rygorystyczne. Zawartość molibdenu musi wynosić co najmniej 60 procent. Zawartość węgla powinna wynosić od 2 do 2,5 procent. Zawartość miedzi, fosforu, krzemu i siarki musi wynosić 1 procent lub mniej. Reszta to żelazo.

Gdzie trafia metal?

Ferromolibden stanowi około jednej trzeciej całego zużycia molibdenu. Czysty molibden metaliczny? To zaledwie 6 procent całości. Czysty metal ma wysoce wyspecjalizowane zastosowania. Włókna lampy. Produkcja szkła. Dysze rakietowe. Piece próżniowe. Prawie nic więcej.

Głównym zastosowaniem jest żelazo i stal.

Buduj silniejsze struktury

Największymi konsumentami są stopy żelaza. Stale konstrukcyjne i stale stopowe zazwyczaj zawierają od 0,15 do 0,4 procent molibdenu. Materiały te wytrzymują duże obciążenia. Z nich powstają obrabiarki. Są częścią sprzętu wojskowego. Można je znaleźć w rurach rafinerii ropy naftowej. Ćwiczenia górskie. Samochody. Ciężarówki. Lokomotywy. Statki.

Następnie przychodzą stale nierdzewne i żaroodporne. Zawierają od 0,4 do 3 procent molibdenu. Zawierają także chrom i nikiel. Ta kombinacja jest odporna na ekstremalne temperatury i korozję. Wykorzystują je wymienniki ciepła. Od nich zależą rury turbin. Potrzebują ich generatory elektryczne i zakłady chemiczne. Procesy rafinacji ropy naftowej. Lakierki. Kadłuby statków. Zbiorniki do przechowywania kwasu. Produkcja tworzyw sztucznych.

Kolejną ważną kategorią są stale narzędziowe. Zawierają od 5 do 8,75 procent molibdenu. Ta wysoka zawartość pozwala na szybkie przetwarzanie. Wiertła. Dłuta. Wkrętaki. Znaczki. Narzędzia te pozostają ostre pod naciskiem.

Korzysta na tym nawet żeliwo szare. Dodanie 0,15 do 1,25 procent molibdenu poprawia jakość dużych odlewów. Bloki cylindrów. Pierścienie tłokowe. Walcarki. Bułki. Burowie. Wszyscy stają się silniejsi.

Ekstremalne warunki

Nadstopy, czasami nazywane nimonikami, stanowią około 3 procent zapotrzebowania na molibden. Te stopy metali nieżelaznych sprawdzają się w najcięższych warunkach. Silniki odrzutowe. Elektrownie jądrowe. Turbiny gazowe. Badania kosmiczne. Lotnictwo ogólne. Kiedy robi się gorąco i szybko, molibden pomaga stopowi przetrwać.

Zastosowania chemiczne

Około 11 procent molibdenu trafia do środków chemicznych. Kluczowym graczem jest siarczek molibdenu. Oczyszczony koncentrat, zawierający 99 proc. MoS2, służy do tworzenia środków smarnych. Te smary działają w bardzo wysokich temperaturach, gdzie inne materiały zawodzą.

Inne związki chemiczne obejmują pomarańczowy pigment molibdenowy, który jest stosowany w druku. Jest niezliczona ilość katalizatorów. Farmaceutyki. Nawozy. Związki ognioodporne. Wiele produktów na Twojej półce lub w samochodzie ma bazę molibdenu.

Metal jest wszędzie. Po prostu tego nie widzisz. Dopóki stal się nie ugnie. Albo silnik nie ulegnie awarii. Lub narzędzie nie pęknie. Wtedy pamiętasz.