Ujawniono pierwszy zwiastun filmu „Avengers: Dzień Sądu”. A jest tego mnóstwo.
Nie ma już od tego ucieczki. Marvel Studios oficjalnie potwierdziło, że w „Avengers: Dzień sądu” będzie wielu superbohaterów. Mówimy o mieszkańcach Wakandy. O X-Menach. O dołączeniu Fantastycznej Czwórki do firmy. I oczywiście o klasycznych Avengersach. Wszyscy zostają wciągnięci w tę historię razem.
Poza tym w końcu możemy jasno przyjrzeć się Victorowi Von Dummowi. Robert Downey Jr. kryje się za metalową maską górującą nad ruinami. Jest w centrum chaosu poprzedzającego epicki finał Braci Russo, który odbędzie się 18 grudnia.
Co dokładnie planuje Doom?
Doom, grany przez Downeya, nie idzie na skróty. Mówi wprost: „Coś nadchodzi”.
Coś, z czym być może nie będziemy w stanie sobie poradzić.
W jednym z pierwszych szokujących momentów zwiastuna Doom łapie topór Stormbreakera Thora. Nie z żadną inną bronią. Nie z tarczą. Dwoma palcami.
Trzyma w miejscu topór zabijający bogów i mówi: „Zanim ten dzień się skończy, musimy podjąć decyzję, której nie da się sobie wyobrazić”.
To od razu podnosi poprzeczkę. Multiwersum nie tylko pęka. Jest zniszczone.
Sojusz Wieloświatowy
Zwiastun otwiera się oślepiającą eksplozją. Profesor X jest świadkiem wszystkiego, co się dzieje.
Następnie pokazana jest linia bohaterów. Prawie każda postać MCU jest obecna na ekranie. Próbują powstrzymać serię celowych inwazji z innych wszechświatów. To nie jest wypadek. Wydaje się, że ich organizatorem był sam łotewski monarcha.
Oficjalne streszczenie nazywa to „egzystencjalnym zagrożeniem”. Stawia to trzy różne wszechświaty na zabójczym kursie kolizyjnym.
Thor Chrisa Hemswortha nie marnuje czasu. Żąda, aby zespoły odłożyły na bok drobne różnice.
Dlaczego? Bo razem są silniejsi niż osobno.
„Jesteście znacznie silniejsi niż my wszyscy razem wzięci” – Thor ostrzega swoich towarzyszy. Przypomina im przeszłe ofiary. Jeśli nie staną ramię w ramię, wszystko, co stracili, pójdzie na marne.
Kto pojawi się w Avengers: Dzień Sądu?
Lista obsady przypomina katalog postaci z komiksów. Paul Ruff jako Ant-Man przybywa, aby dodać swoją wagę do walki.
Channing Tatum powraca. Ponownie wciela się w rolę Gambita z Deadpool i Wolverine.
Spotyka Shao-Qi, granego przez Simu Liu. Wygląda na walkę.
Ale prawdziwą niespodzianką jest Steve Rogers. Chris Evans pojawia się z długimi włosami i koralikami. Spotyka Lokiego. Spotyka agenta Time Variation Corporation (TVA).
I udowadnia swoją wartość. Chwyta srebrny młot Thora. To wspaniały akcent. Widać, że zmienia się ton utworu. Film nie goni już za żartami takimi jak ostatni weekend MCU. Traktuje siebie poważnie.
Czy Doom jest złoczyńcą?
Tak. I jest niebezpieczny.
Nosi metalową maskę. Czyta monologi. Zatrzymuje broń Asgardu gołymi rękami.
Zwiastun sugeruje, że zagrożenie jest większe, niż może sobie poradzić pojedynczy bohater. X-Men. Fantastyczna Czwórka. Mściciele. Nawet mutanty, które przez wiele lat pozostawały w cieniu osi czasu MCU.
Ian McKellen jako Magneto i Patrick Stewart jako profesor X są pokazani razem. Wreszcie.
To karawana bohaterów. Desperacka ostateczna bitwa z szalonym monarchą.
Kiedy będzie premiera filmu?
Za kamerą stoją bracia Russo. Mówi się, że budżet filmu wynosi 400 milionów dolarów.
To dużo CGI. Na planie jest mnóstwo aktorów.
Premiera odbędzie się 18 grudnia**.
Mamy teraz jedną przyczepę. Wystarczy zrozumieć, że stawka jest wysoka. Zagłada czeka. Wieloświat się rozpada. A bohaterowie są zmęczeni.
Czy są gotowi na to, co nadchodzi? Najprawdopodobniej nie.
O to właśnie chodzi.


























